Najtańsza pozycja w cenniku nie zawsze oznacza najlepszy zakup. Transport, wielkość zamówienia i warunki dostawy mogą zmienić wynik porównania.
W moim wpisie na LinkedIn pojawił się temat porównywania cen dostawców oraz pozornie niewielkiego kosztu transportu. W hurtowni motoryzacyjnej różnica kilku złotych może rozstrzygać o zakupie. Jeśli jednak patrzymy tylko na cenę jednostkową produktu, łatwo wybrać ofertę, która na końcu okazuje się droższa.
Punktem wyjścia powinien być rzeczywisty koszyk, termin dostawy i warunki współpracy. Cena widoczna w systemie jest ważna, lecz nie odpowiada jeszcze na pytanie, ile będzie kosztowało pozyskanie towaru w potrzebnej ilości i czasie.
Przykład ilustracyjny: dostawca A oferuje część za 48 zł netto, ale przy danym zamówieniu przypada na nią 2 zł kosztu dostawy. Dostawca B oferuje ją za 49 zł netto z dostawą uwzględnioną w tej cenie. W takim porównaniu koszt wynosi odpowiednio 50 zł i 49 zł. Tańszy cennik nie daje tańszego zakupu.
To uproszczenie, a nie oferta rzeczywistych dostawców. W praktyce transport często jest naliczany dla całego koszyka. Trzeba więc przyjąć sposób jego podziału: według wartości, masy albo innej cechy odpowiadającej rozliczeniu. Gdy koszt jest stały dla całej przesyłki, warto także porównać całe zamówienia. Sztuczny podział na pozycje nie powinien przesłaniać decyzji dotyczącej koszyka.
Dokupienie towaru tylko po to, żeby przekroczyć próg bezpłatnego transportu, bywa rozsądne, gdy są to produkty, które i tak zaraz sprzedamy. Inaczej wygląda sytuacja, gdy do magazynu trafiają przypadkowe indeksy albo zapas na wiele miesięcy. Wówczas oszczędność na przesyłce trzeba zestawić z zaangażowaniem gotówki i ryzykiem wolnej rotacji.
Warto sprawdzić historię takich domówień. Czy towar rzeczywiście szybko opuścił magazyn? Czy nie wrócił jako problem przy inwentaryzacji? Polityka zakupowa, która nagradza wyłącznie niski koszt transportu albo wysoki rabat, może zachęcać do zakupów niepotrzebnych firmie.
Porównanie powinno uwzględniać dostępność, przewidywany termin dostawy, warunki płatności, minimalne ilości oraz zasady reklamacji i zwrotów. Nie wszystkie te elementy da się uczciwie zamienić na jedną kwotę. Można jednak wskazać, które są warunkiem koniecznym, a które przewagą danej oferty.
Bonus zakupowy warto uwzględniać ostrożnie, zgodnie z realną szansą spełnienia jego warunków. Rabat zależny od przyszłego obrotu nie jest tym samym co obniżka już przyznana na fakturze. Równie ważna jest aktualność cennika: porównanie dzisiejszej oferty z ceną sprzed kilku tygodni może prowadzić do błędnego wniosku.
Dla powtarzalnych zakupów wystarczy przejrzyste porównanie: cena po rabatach, koszty dostawy, wymagany wolumen, dostępność i termin płatności. Osobno oznacz zamówienia pilne, przy których liczy się także koszt opóźnienia dla klienta. Dzięki temu zespół wie, kiedy wybrać tańsze uzupełnienie magazynu, a kiedy uzasadniona jest droższa dostawa.
Następnie porównaj założenia z fakturami i rzeczywistymi dostawami. Jeżeli dodatkowe opłaty regularnie pojawiają się dopiero po zakupie, trzeba uzupełnić dane w procesie zamawiania. Celem zakupów jest towar dostępny na właściwych warunkach i z przewidywalnym kosztem. Sam ranking cen tego nie zapewni.
Autor: Szczepan Niedojadło
Rozwinięcie tematu mojego wpisu na LinkedIn. Dodatkowe przykłady i propozycje działań służą objaśnieniu zagadnienia.
Chcesz uporządkować ten obszar w swojej hurtowni? Sprawdź zakładkę „Doradztwo dla hurtowni motoryzacyjnych” i porozmawiajmy o Twojej sytuacji.