Dodatkowa dostawa, nietypowy zwrot i zamówienie po godzinie granicznej osobno wyglądają niewinnie. Ich suma może zmienić rentowność współpracy.
We wpisie na LinkedIn poruszałem temat kosztów wyjątków robionych dla klientów. W hurtowni łatwo zobaczyć rabat na fakturze. Znacznie trudniej zauważyć koszt tego, że kilka osób przerywa pracę, aby obsłużyć jedną niestandardową prośbę. Handlowiec obiecuje, magazyn zmienia kolejność kompletacji, kierowca koryguje trasę, a ktoś jeszcze wyjaśnia rozbieżność w dokumentach.
Elastyczność jest wartością, za którą klient może wybierać właśnie tę hurtownię. Żeby świadomie nią zarządzać, trzeba jednak wiedzieć, gdzie pomaga utrzymać dobrą współpracę, a gdzie stała się nieograniczonym zobowiązaniem.
Na początek warto wskazać kilka powtarzających się wyjątków: dodatkowe kursy, zamówienia po ustalonej godzinie, rozbijanie małego koszyka na kilka dostaw, indywidualne zasady zwrotów czy ręczne poprawianie niekompletnych zamówień. Nie chodzi o ewidencjonowanie każdej minuty całej firmy. Chodzi o zauważenie czynności, których nie widać w zwykłym raporcie sprzedaży.
Dla każdego rodzaju wyjątku zapisuj częstotliwość, zaangażowane stanowiska i bezpośredni koszt. Osobno odnotuj skutki organizacyjne: opóźnienie innych zamówień, dodatkowe uzgodnienia albo konieczność ponownej kompletacji. Dzięki temu rozmowa przestaje opierać się wyłącznie na wrażeniu, że „ten klient angażuje wszystkich”.
Przykład ilustracyjny: dwanaście dodatkowych obsług w miesiącu, każda po dwadzieścia minut, daje cztery godziny pracy. Przy umownym koszcie godziny 60 zł to 240 zł zaangażowanych zasobów. Do tego mogą dojść koszty przejazdu i materiałów. Założenia należy zastąpić własnymi danymi; nie jest to wycena konkretnego klienta.
Usunięcie tych czynności nie oznacza automatycznie, że z rachunku firmy ubędzie 240 zł kosztów. Wynagrodzenia często pozostaną takie same. Firma odzyskuje jednak czas na inne zamówienia, mniej poprawek lub obsługę większej sprzedaży. W ocenie warto rozdzielić rzeczywisty dodatkowy wydatek od wykorzystania dostępnej przepustowości.
Problem narasta, gdy każda osoba może ustalić inne warunki, a magazyn dowiaduje się o nich dopiero w chwili realizacji. Rozwiązaniem jest prosta zasada: jakie odstępstwo można zaakceptować samodzielnie, co wymaga uzgodnienia i gdzie zapisujemy obietnicę daną klientowi.
Wyjątek powinien mieć uzasadnienie oraz zakres. Jednorazowa pomoc przy pilnej naprawie nie musi oznaczać stałej gotowości do dodatkowej dostawy. Jeśli potrzeba powtarza się regularnie, należy uzgodnić odpowiedni model obsługi: inne godziny zamówień, konsolidację koszyka, minimalną wartość dostawy albo odpłatną usługę dodatkową.
Klientowi łatwiej zaakceptować jasne warunki z wyprzedzeniem niż odmowę w środku pilnego zamówienia. Warto wyjaśnić, jakie rozwiązanie pozwoli utrzymać terminowość i dostępność dla jego warsztatu. Zespół musi następnie stosować te ustalenia konsekwentnie.
Zacznij od jednego miesiąca i kilku najczęstszych wyjątków. Sprawdź ich skalę, omów ją ze sprzedażą i magazynem, a następnie zmień jedną zasadę. Po kolejnym miesiącu oceń koszt obsługi, liczbę odstępstw i reakcje klientów. Celem jest świadoma elastyczność, której koszt firma rozumie.
Autor: Szczepan Niedojadło
Rozwinięcie tematu mojego wpisu na LinkedIn. Dodatkowe przykłady i propozycje działań służą objaśnieniu zagadnienia.
Chcesz uporządkować ten obszar w swojej hurtowni? Sprawdź zakładkę „Doradztwo dla hurtowni motoryzacyjnych” i porozmawiajmy o Twojej sytuacji.